Wymarzony dom zjadła rata
Po ostatnim gorącym okresie w mojej nowej pracy wreszcie udało mi się znaleźć odrobinę wolnego czasu by zasiąść do wspomnianego niżej katalogu materiałów budowlanych. Już miałem zacząć go przeglądać, kiedy mój wzrok przez przypadek padł na leżącą obok, zaklejoną kopertę. Nadrukowane na niej logo wskazywało, że nadesłana została przez bank, w którym zaciągnałem opisany w poprzednim poście kredyt.
Mając nie do końca dobre przeczucia, postanowiłem sprawdzić co się święci. Okazało się, że moja rata po raz kolejny wzrosła o około trzysta złotych. Wykonałem w głowie szybki rachunek i zdałem sobie sprawę, że czekający na mnie katalog dachówek ceramicznych mogę w zasadzie wyrzucić do kosza. Stać mnie będzie co najwyżej na blachy trapezowe. I to bez posypki.
Prawdopodobnie będę musiał zrezygnować również z bramy garażowej Legbud. Oraz okien dachowych Roto. W zasadzie to chyba będę musiał w ogóle zrezygnować z budowy tego domu i zacząć się zastanawiać jak i czy w ogóle kiedykolwiek spłacę mój dług. Szczególnie, że wspomniany wyżej “gorący okres” w mojej pracy zasadzie nigdy się nie kończy, w przeciwieństwie do mojej energii. I nerwów.
Z drugiej strony, materiały budowlane teraz mocno potaniały – podobno dlatego, że budownictwo przeżywa kryzys i nikt nie chce budować. Nie dają kredytów.